Obsesyjna miłość czy uzależnienie emocjonalnie?


Wasz adres znalazłam w internecie. Jestem uzależniona emocjonalnie a może nawet jest to miłość obsesyjna, jestem wrakiem zniszczonym przez uczucia do faceta, z którym niestety nie mogę być bo jest żonaty. Wiem, tak wiem, to nie w porządku i nie ludzkie, tak zabierać drugiej kobiecie męża ale kiedy go poznałam on był w separacji, przynajmniej tak twierdzi a że znałam go od najmłodszych lat zaufałam mu

, że chce być ze mną, że weźmie rozwód jak obiecał, że kocha mnie i chce tworzyć ze mną związek legalny bez ukrywania się ale on wciąż się migał, wciąż znajdował jakiś powód żeby nie składać pozwu o rozwód, a to dla syna, a to dla pracy, a potem ona rzekomo go szantażowała, że otrują siebie i syna, a rozwodu mu nie da i wrócił do niej. Uszanowałam jego decyzję ale nie potrafię się z nią pogodzić i wciąż mam nadzieję, że w końcu on będzie ze mną, bo za mną tęskni, bo mnie kocha, bo wciąż pisze i kontaktuje się ze mną ale powiedział mi też, że póki ona sobie kogoś nie znajdzie on od niej nie odejdzie. Trafiłam do szpitala na załamanie nerwowe, powiedziałam sobie, że jest draniem i nie chcę go znać a za dzień piszę do niego esemesa, że strasznie tęsknię i brakuje mi go, on pisze to samo ale kiedy okazało się, a raczej wydało, że mieliśmy romans on już nie jest dla mnie ciepły i czuły. Pisze ale rzadko i tak po przyjacielsku a dla mnie to za mało, bo ja wciąż mażę, żeby było jak dawniej. Twierdzi, że żony nie kocha, został z nią dla syna, ale ja też jestem ważna. Pisze coraz rzadziej i coraz chłodniej a ja wciąż całe dnie jestem skupiona i wpatrzona w komórkę, czy on napisał. Kiedy długo się nie odzywa  zaczynam się denerwować i popadam w dziwne lęki i sama do niego piszę z pytaniem dlaczego nie pisze jak kiedyś i tak rzadko. Potwierdza, że wciąż mnie kocha ale być ze mną nie może przynajmniej na razie, a kiedy nie wiadomo, a ja nie umie sobie poradzić. Wiem, że powinnam już odpuścić, że to mnie wykańcza, jednak wciąż nie mogę żyć bez kontaktu z nim i zapewnień, że wciąż darzy mnie uczuciem. Jestem u kresu sił, nie mogę skupić się na pracy, na obowiązkach domowych, na relacji z synem, wciąż tylko myślę o nim. Nieraz się czuję jak w obłędzie. Choć staram się to ukrywać przed bliskimi, wciąż plączę i wpadam w depresję, na którą tez biorę leki ale to niewiele pomaga, na to co mnie męczy. Nie mogę się uwolnić od uczucia do tego mężczyzny a wiem, że powinnam, wciąż żyjąc nadzieją, że będziemy razem. Błagam o pomoc, co mam robić bo wykańczam się psychicznie. Sama nie dam rady.