Bezdomny chłopak uzależniony od narkotyków
- Szczegóły
-
Nadrzędna kategoria: Toruń
-
Kategoria: Uzależnienia
Dzień dobry, mam znajomego z problemem narkotykowym. Może to się wydać dziwne - sama zastanawiam się czy dobrze robię pisząc te słowa. Dwa tygodnie temu poznałam 20-letniego chłopaka, bezdomnego, który chciał mi umyć szyby. I tak od słowa do słowa zaczął coraz bardziej odkrywać swoje życie. 20 letni chłopak, z rodziny zastępczej, z wieloma sukcesami sportowymi na koncie. Wszystko było super (wręcz sielankowo) do momentu pojawienia się jego biologicznego brata - co tu dużo mówić przestępcy. Uwikłał go w kradzieże, ucieczki z domu, narkotyki. Od maja jest na ulicy. Ma wyrok w zawieszeniu. Informacje zweryfikowałam kontaktując się z jego rodziną zastępczą - sam dał mi numer. Mimo iż się zapiera myślę, że coś bierze. Mówi też o coraz mniejszych siłach, aby przeciwstawić się myślom samobójczym. Widzę, że chętnie się otwiera i mówi, żeby mu pomóc. Ale z tymi deklaracjami różnie bywa - wiadomo. Sama nie wiem, co robić. Mam dylemat jak pomóc i czy w ogóle pomagać. A może on gra tylko na moich uczuciach? Pieniędzy ode mnie nie chce, nie bierze, nie daje mu. Przyniosłam mu buty, ciepłe ciuchy. Jedyne, co prosił to maść na rany na stopach i na ręce. Tak po prostu trudno przejść obojętnie obok takiej sytuacji - ale nie wiem czy w ten sposób bardziej mu nie zaszkodzę. Przepraszam za trochę chaotyczne myśli i dzięki za odpowiedź. Tak ku uściśleniu mam 40 lat i 3 dzieci. I chyba, dlatego trudno mi być obojętną. Z drugiej strony nie chcę też, żeby emocje brały górę, bo to nie jest dobre.