Mama narzeczonego ma problem alkoholowy i nie pracuje

Mam pytanie, a mianowicie problem. Może zacznę od początku. Mam 23 lata razem z moim narzeczonym przeprowadziliśmy się 3 miesiące temu z miasta na wieś do jego mamy. Odkąd się poznałyśmy wydawała mi się osobą z problemem alkoholowym, niestety jak widywałyśmy się kilka razy do roku nie można było niczego stwierdzić. W międzyczasie okazało się, że nie pracuje od kilku lat , utrzymuje się z tego co uda jej się sprzedać bądź z tego co nazbiera w lesie i odda na skup (grzyby, jagody itd.). Bazuje na tym, że odwiedzając matkę, zawsze dostanie jakiegoś pieniążka, wałówkę, która na jakiś czas jej starczy. Ostatnią zimę, nie wiem niestety jak było wcześniej, przesiedziała w zimnym domu bez prądu i ogrzewania bo nie miała za co go wykupić, zaniedbała się, rujnuje sobie zdrowie.  Aktualnie od 3 m-cy mieszkamy razem w tej wiosce,  doprowadziliśmy dom do stanu używalności, podłączyliśmy prąd. Z początku ucieszyła się jak oznajmiliśmy, że chcemy się przeprowadzić, wręcz skakała z radości, ustaliliśmy, że po wakacjach każdy będzie miał prace i weźmie się za siebie, żeby żyło nam się wszystkim lepiej Mama zapewniała o chęci zmiany, była zadowolona. Dziś mamy koniec września, niestety jak nie pracowała tak nie pracuje (my z narzeczonym mamy źródła dochodu). Wymiguje się, że tu nie ma pracy, a tak naprawdę nic z tym nie robi, zamyka się u siebie w pokoju pijąc po kątach, nie je w domu, nie myje się, nie pomaga w sprzątaniu i utrzymaniu domu, a każda nasza próba rozmowy kończy się awanturą bądź tym, że najnormalniej ucieka. Wczoraj znów po próbie rozmowy zamknęła się w pokoju popijając po cichu piwka, wieczorem ni stąd ni zowąd wchodząc z domu jak mniemam do pobliskiego sklepu wykrzyczała do nas "nie bój się nie idę po piwo”, gdy wróciła, a drzwi znów za nią się zamknęły pierwszym odgłosem dobiegającym zza nich była butelka otwieranego piwa. Nie mamy już  siły do niej nie wiemy jak sobie z nią poradzić, niestety nie chce sobie dąć pomóc twierdząc, że nie ma problemu.  Proszę o pomoc co robić. Może powinnam sama porozmawiać z waszym psychologiem i nakłonić do tego mamę.