Czy poradzi sobie sam z marihuaną?

Nazywam się Julita, mam 23 lata. Jestem wolna od wszelkich nałogów. Miesiąc temu poznałam chłopaka. Ma 19 lat. Pisaliśmy na czacie i GG.. Ostatnio spotkałam
się z nim po raz pierwszy, spotkanie było świetne.. ale podczas rozmowy wyznał mi, że ma problem... jest uzależniony od marihuany. Strasznie się zdziwiłam, z opowiadań innych ludzi słyszałam, że lubi on sobie ze znajomymi zapalić ale on powiedział, że pali codziennie od 1,5 roku... że obniżyła mu się koncentracja, pamięć, zawala szkołę, pogorszyły się relacje z mamą i nie chce tego. Powiedział mi też, że chodził do Monaru, siadał w kole i opowiadał, że znowu nie wytrzymał.. i codziennie to samo Monar i te spotkania nic mu nie dawały ... więc zrezygnował. Jest świadomy swojego problemu i gdzie leży źródło.. w jego towarzystwie od zawsze spotyka się z tymi samymi kolegami i dzień w dzień robią to samo. Mówił też, że rano budzi się i dobija go ta monotonia, wstaje, idzie do szkoły, wraca, idzie do "ziomków zajarać bakę". Wiem, że to w zasadzie nie moja sprawa ale mam taki charakter, że przejmuję się. Dzisiaj mu zaproponowałam żeby wyjechał na studia (to chyba jedyna szansa) do innego miasta, że może zmieniłby otoczenie. Mówi, że nie ma gdzie i jest przywiązany do domu. Wywnioskowałam, że będzie teraz szukał różnych wytłumaczeń i przyznał mi rację. Najgorsze, że chce radzić sobie sam, nie chce od innych pomocy a sam sobie nie radzi.