Mąż prawie codziennie pali marihuanę.

Przejdę od razu do rzeczy. Odkąd pamiętam mój mąż pali prawie codziennie marihuanę (a jesteśmy razem 9 lat). Myślę, że palił jeszcze wcześniej, ale na początku naszej znajomości się ukrywał, albo mnie okłamywał.

Teraz mamy w domu prawie rocznego synka i nie podoba mi się to co się dzieje. Obiecywał, że jak urodzi się dziecko to przestanie. Nie przestał, wyniósł się ze swoim "sprzętem" do palenia do piwnicy. Wydaje mi się, że myśli, że problemu nie ma. Ja nie mam siły z nim walczyć. W domu i z dzieckiem i tak jest już dużo pracy. Bardzo chciałabym mu pomóc, ale nie wiem jak.
Moje "zrzędzenie" jak to nazywa tylko go denerwuje. Do tego bywa wybuchowy, tym bardziej kiedy nie może sobie załatwić palenia. Bardzo często wyzywa mnie i poniża, czasami mam ochotę wyjść i nigdy nie wrócić. Ale wiem, że jak się chce można wszystko zmienić i naprawić. Może jestem głupia i naiwna ale bardzo Go kocham i naprawdę chciałabym mu pomóc. Proszę powiedźcie co mogę zrobić, aby pomóc mu wyjść z tego bagna.

 Mieszkamy w Ząbkach pod Warszawą. Proszę o wizytę domową